Mam dylemat bo mój narzeczony twierdzi że po ślubie powinniśmy mieć wspólne konto, ale ja nie chce. Ja chce żebyśmy mieli osobne konta. Boję się że jak bedzie wspólne konto to bedę
Stąd już krok od swobodnej, pełnej zaciekawienia z obu stron, rozmowy. Jedzenie i napoje to doskonały temat, gdy nie wiesz, o czym rozmawiać z chłopakiem. Jeśli nie wiesz, o czym rozmawiać z chłopakiem, a jesteście w kawiarni czy też w restauracji, to temat jedzenia i napojów będzie idealny, a przy tym może wypłynąć naturalnie.
Przykład: Państwo Wiśniewscy mieli wspólne konto w banku. Otwierając konto podpisali podanie, które instruowało ich, że każda strona ma absolutne prawo do konta i może wybrać część pieniędzy albo ich całość. Pan Wiśniewski otworzył jednoosobowy biznes i wynajął biuro. Biznes upadł, a Wiśniewski był winny za czynsz.
Rozdzielność majątkowa to zasada, która reguluje podział majątku między małżonków w przypadku rozwodu lub separacji. Jest to istotny element prawa rodzinnego, mający na celu ochronę interesów każdej ze stron. Rozdzielność majątkowa polega na tym, że każde z małżonków ma prawo do środków, które zgromadziło się w
. Zuzanna Brud2013-02-14 06:00publikacja2013-02-14 06:00Wspólne konto to dla pary – niekoniecznie będącej po ślubie - wygodne rozwiązanie do planowania i kontrolowania finansów wspólnie prowadzonego gospodarstwa domowego. Przynosi wymierne korzyści finansowe, choć kryje w sobie pewne ograniczenia. Image licensed by Ingram Image Wspólne konto osobiste to rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, do którego każdy partner ma swobodny dostęp, tzn. może w dowolny sposób dysponować całością zgromadzonych na koncie środków pieniężnych, wykonując takie same operacje i podejmując jednakowe zobowiązania finansowe. Jak założyć wspólne konto? Procedura związana z otwarciem konta osobistego dla pary partnerów jest identyczna, jak przy zakładaniu standardowego konta. Można je otworzyć wybierając się do banku, dzwoniąc na infolinię lub wypełniając wniosek przez internet. Warto pamiętać, że aby mieć wspólne konto, nie zawsze trzeba otwierać nowy rachunek. Czasami wystarczy, gdy jeden z partnerów ustanowi drugiego współposiadaczem do własnego konta. Istnieje również możliwość upoważnienia partnera, na zasadzie pełnomocnictwa pełnego lub częściowego, do korzystania z własnego rachunku na równych sobie zasadach. Ile kosztuje wspólne konto? Jedno wspólne konto osobiste dla pary jest tańszym rozwiązaniem niż prowadzenie kilku osobnych rachunków, chociażby ze względu na fakt ponoszenia pojedynczej opłaty za obsługę rachunku. Inną kwestią jest opłata za posiadanie i użytkowanie dwóch kart płatniczych do rachunku. Wybierając wspólne konto osobiste warto więc zwrócić szczególną uwagę na koszt, jaki poniosą współposiadacze ROR-u za wydawane do niego karty, opłaty i prowizje za operacje dokonywane przez internet i w placówkach banku (przelew, zlecenia stałe, wpłaty, wypłaty) oraz liczbę bezprowizyjnych bankomatów (ewentualnie - ile kosztuje miesięczny abonament za darmowe wypłaty we wszystkich bankomatach). Przykładową wysokość miesięcznych opłat z tytułu prowadzenia wspólnego konta i użytkowania dwóch kart płatniczych do niego zestawiono w poniższej tabeli. Przykładowe opłaty za posiadanie konta z dwoma kartami płatniczymi Bank Nazwa konta Opłata za prowadzenie konta [zł/m-c] Opłata za użytkowanie 1karty debetowej [zł/m-c] Razem opłaty (prowadzenie konta, 2 karty) [zł/m-c] Alior Sync Konto osobiste 0 0 0 mBank eKonto 0 0-2* 0-4 Inteligo Konto prywatne 0 0-4* 0-8 Deutsche Bank PBC db Open 0 1-5* 0-10 PKO BP PKO Konto za Zero 0-6,90* 0-2,90* 0-12,70 ING Bank Śląski Konto z Lwem Direct 0 0-7* 0-14 Bank Millennium Dobre Konto 0-7* 0-4* 0-15 Citi Handlowy CitiKonto Direct 0-7* 0-5* 0-17 Getin Bank Konto Słoneczne 0-7,99* 0-5* 0-17,99 eurobank Konto Standard 0 1,95-2,45* 3,90-4,90 Bank Pekao Eurokonto Optymalne 3,99 1,99-4,98* 7,99-13,95 Bank Pocztowy Konto Standard 0 4 8 Credit Agricole Konto PROSTOoszczędzające 4 3 10 Alior Bank Konto osobiste 0-8* 5-9* 10-26 MiltiBank MultiKonto my 4,50 (taryfa Comfort) 9,50 (taryfa Active) 5 14,50-19,50 BOŚ Bank Konto bez Kantów 10 3 16 * Bank określa warunki obniżenia częściowego lub całkowitego z opłaty za prowadzenie konta lub posiadania karty płatniczej. Źródło: tabele opłat i prowizji wybranych banków, Wspólne konto, wspólne korzyści Wspólne konto osobiste to, poza jedną opłatą za posiadanie konta, wiele innych udogodnień finansowych. Prowadzenie wspólnego rachunku ułatwia zarządzanie domowym budżetem – partnerzy mają wgląd w miesięczne zestawienie wszystkich wpływów i wydatków. Mogą ustawić automatyczne zlecenie stałe. Wspólne konto, na które wpływa comiesięczne wynagrodzenie obojga partnerów daje możliwość uzyskania pewnych przywilejów bankowych (np. zwolnienie z opłat i prowizji za określone operacje), a czasem polepsza historię kredytową i zwiększa szansę na otrzymanie kredytu hipotecznego. Wspólne życie, ale konta osobne Dlaczego kłócimy się o pieniądze? Przyczyną niesnasek jest najczęściej brak jasnego podziału wpływów do domowego budżetu oraz ostre rozdzielenie finansowych kompetencji. więcej… Wspólne konto osobiste to nie tylko profity. To również jednakowa odpowiedzialność za decyzje i operacje finansowe, nawet jeżeli zostały one podjęte tylko przez jednego z partnerów (np. zablokowanie karty, zaciągnięcie kredytu). W niektórych sytuacjach - np. podczas przygotowywania urodzinowej niespodzianki czy ekstrawydatków - wspólne konto może utrudniać swobodne dysponowanie środkami na rachunku. Rezygnacja z dotychczasowego indywidualnego rachunku na rzecz konta wspólnego powoduje utratę wypracowanych wcześniej przywilejów bankowych. Wspólne konto osobiste to wygodne rozwiązanie dla par. Ci, którym idea wspólnego zarządzania wszystkimi środkami finansowymi nie przypadła do gustu, mogą oprócz konta wspólnego prowadzić dwa indywidualne (system kont 2+1). Na wspólne konto co miesiąc przelewają określoną sumę pieniędzy tytułem pokrycia stałych opłat i bieżących wydatków, pozostałe środki pozostawiają do własnej dyspozycji. W zależności od preferencji i potrzeb, partnerzy powinni przeanalizować dostępne opcje i podjąć optymalną decyzję. Zuzanna Brud, Źródło:
Artykuły Styl życia TOP 20 pytań PsychoTesty Najlepsze odpowiedzi Pytania na temat: wspolne-mieszkanie-z-chlopakiem Od jakiegoś czasu mój chłopak nieustannie... porusza temat przeprowadzki mojej z mieszkania rodziców do niego. Dobrze mieszka mi się z rodzicami, mam z nimi bardzo dobry kontakt, poza tym często nie ma ich w domu (tata wyjeżdża ciągle w deleg... Pomocy • Autor: 2017-04-04 17:07:41 7 odp Tematy: wspólne mieszkanie z chłopakiem Pomoc - Jak zdobywać punkty i awansować w rankingu ? Zadawaj pytania, udzielaj odpowiedzi, oceniaj odpowiedzi innych. Generalnie im bardziej jestes aktywna, tym wyżej plasujesz sie w ranking Jak zdobywać rangi? Jak zdobywać punkty?
Serce mówi “stanowimy jedno”, ale rozsądek podpowiada, że kierowanie się emocjami może mieć zgubny skutek dla pieniędzy. Czy po ślubie lepiej posiadać wspólne konto czy raczej oddzielne? To dylemat wielu młodych osób, które wchodzą na wspólną drogę. Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi. Rozmowa “razem czy oddzielnie” może stać się bardzo emocjonująca, bo dotyka tak ważnej kwestii, jak wzajemne zaufanie – nie zawsze słusznie. W tym artykule pokazuję kilka perspektyw, które mogą ułatwić podjęcie decyzji. Staram się podpowiedzieć optymalne, według mnie, rozwiązania w różnych sytuacjach. Opisuję, jak zorganizować oddzielne konta i w jaki sposób „zrzucać się” na wspólne wydatki – także w uzależnieniu od wysokości zarobków męża i żony. I dla pełnego obrazu pokazuję jak to wygląda w przypadku Gabi i moim. Ale nie traktujcie mnie jako wyroczni – powinniście sami ocenić sytuację w Waszym związku i podjąć najlepszą dla Was wspólnie decyzję. Musi to także zrobić Nina, która przysłała mi e-mail z prośbą o poradę 🙂 Niedługo wychodzę za mąż… Tak się zaczynało już kilka maili… Chyba już wiem, co czują panie w kolorowych magazynach odpowiadające na korespondencję w rubrykach “Porady” 😉 Ale do rzeczy… Hej Michał, 🙂 Niedługo wychodzę za mąż i razem z narzeczonym zastanawiamy się, jak mądrze podzielić nasze wspólne pieniądze. Chcielibyśmy mieć jedno konto wspólne oraz dwa konta osobiste. Na koncie wspólnym znajdowałyby się pieniądze przeznaczone na spłatę kredytu, zapłacenie rachunków, żywność, chemię itp., a na kontach osobistych mielibyśmy pieniądze na nasze własne małe potrzeby. Nie chcemy trzymać wszystkich pieniędzy na koncie wspólnym, dlatego że czasem chce się zrobić prezent drugiej osobie lub po prostu coś sobie kupić bez tłumaczenia na co, po co itp. Nie mamy jednak pewności, czy takie rozwiązanie by się sprawdziło. Byłabym przeszczęśliwa, gdybyś kiedyś mógł poświęcić trochę czasu na napisanie wpisu o tej tematyce. Na pewno macie z żoną jakiś sprawdzony sposób na finanse w małżeństwie i może chciałbyś się nim podzielić? Ja obecnie, z powodu wielu błędnych decyzji, kombinuję jak najszybciej spłacić kredyty gotówkowe, które mam i wpadłam teraz w pozytywny szał oszczędzania ;). Sprawia mi to wiele radości, dużo więcej niż wydawanie pieniędzy! Dlatego też chciałabym w małżeństwie od początku prowadzić finanse jak należy. Pomóż proszę! 😉 Pozdrawiam ciepło Nina Nino – dziękuję za e-mail. Nie wyręczę Cię w decyzji, ale spróbuję sprawić byś była przeszczęśliwa 🙂 Czytaj także: 15 odpowiedzi na Wasze pytania o budżet domowy 2017 Jak to wygląda u nas? Dla ustalenia uwagi: jestem szczęśliwie żonaty od kilkunastu lat. Z Gabi znaliśmy się kilka lat przed ślubem. Od dnia ślubu mamy wspólność majątkową. Już wtedy zarabiałem dużo więcej od Gabi, ale zostałem wychowany w taki sposób, że nie wyobrażałem sobie, byśmy mogli mieć rozdzielność majątkową. Wspólność majątkowa była dla mnie synonimem zaufania. I chociaż wzorzec ten jest mocno zakorzeniony w mojej głowie (czytaj: moje poglądy się nie zmieniły), to nie traktuję już intercyzy – czyli umowy rozdzielności majątkowej podpisywanej przed ślubem – jako instrumentu, który jest przeciwieństwem zaufania. Przyznaję, że kiedyś coś takiego chodziło mi po głowie. Dzisiaj wiem, że rozdzielność, to także dobry sposób na zabezpieczenie rodziny, np. w przypadku problemów finansowych jednego z małżonków – niekoniecznie spowodowanych przez niego samego, w przypadku nieudanych inwestycji, niespłaconych zobowiązań, zasądzonych kar itp. Od początku małżeństwa posiadamy także wspólne rachunki bankowe. Dopiero niedawno założyliśmy oddzielne konta, ale wyłącznie w celu maksymalizacji korzyści związanych z premiami moneyback banków, a nie w celu ukrycia czegokolwiek przed sobą (obydwoje mamy loginy i hasła do tych kont). Oddzielne mamy tylko konta IKE i “fundusze emerytalne”. Wszelkie konta oszczędnościowe i inne tego typu rachunki – są wspólne. Podobnie jak nasze inwestycje – aczkolwiek tu wprowadzam pewne modyfikacje zgodnie z założeniami opisanymi w tym artykule. Dlaczego tak a nie inaczej? Odpowiem pod koniec artykułu. Zobacz również: 20 historii dlaczego warto prowadzić budżet domowy – rozstrzygnięcie konkursu Rozsądek i emocje nie idą w parze Zdaję sobie sprawę z tego, że jesteśmy z Gabi szczęściarzami. Przez kilkanaście lat nie mieliśmy wątpliwości co do tego, że wspólne konta są OK. Ale Nina zmusiła mnie do głębszej refleksji i przyszły mi do głowy bardzo różne sytuacje i kryteria przemawiające za wspólnymi lub rozdzielnymi kontami. Poniżej je pokrótce podsumowuję. Przyjmij, że każde z tych kryteriów powinieneś rozważyć samodzielnie. 1. Skrupulatność i samodzielność finansowa Zdarza się, że jedna osoba w związku lubi zarządzać pieniędzmi, a druga ma z tym problem. I nie chodzi tu o lekkomyślne wydawanie, tylko o dbanie o to, by na koncie wykorzystywanym do zakupów była gotówka, by terminowo regulować płatności, by samodzielnie zarządzać także lokowaniem nadwyżek finansowych, np. wybierać inwestycje i lokaty itp. Tam, gdzie jedna osoba ma do tego smykałkę, a druga nie bardzo – lepiej sprawdzi się wspólne konto i wspólne optymalizowanie finansów. Przynajmniej jedna osoba zadba o to, by wszystko było opłacone na czas i nie spotykały nas niespodzianki podczas płacenia za zakupy. 2. Wygoda Plusem wspólnego konta / kont jest wygodny dostęp do pieniędzy. Nawet jeśli tylko jedna osoba pilnuje stanu rachunku wykorzystywanego na codzienne wydatki, to obydwie nie muszą się martwić o przekroczenie salda. Utrzymuje się także jeden “margines bezpieczeństwa”, czyli minimalny stan konta, po którego przekroczeniu uzupełnia się środki. W przypadku oddzielnych ROR-ów takie “marginesy” muszą być dwa. Łatwiej jest również zarządzać pieniędzmi. Pensja wpływa na jedno konto, nadwyżki można rozdysponować jednorazowo bez tworzenia nadmiernych zapasów na podstawowym koncie (ROR do codziennych wydatków). Ale największy atut, jakim jest wygoda, może być mieczem obosiecznym. Jeśli któryś z partnerów lekkomyślnie podchodzi do pieniędzy, to wygodny dostęp do środków (i to wspólnych środków!) jest jednocześnie największą wadą takiego wspólnego “worka gotówki”. 3. Koszty prowadzenia rachunków Jestem niemalże przekonany, że Wy – jako Czytelnicy “Jak oszczędzać pieniądze” – nie ponosicie żadnych kosztów prowadzenia rachunków bankowych 😉 Niemniej jednak trzeba mieć świadomość, że posiadanie oddzielnych rachunków może wiązać się z kosztami. I nawet jeśli rachunki ROR są bezpłatne, to posiadanie oddzielnych “głównych kart kredytowych” może być już kosztowną imprezą. Jeśli nadal płacicie za karty, to zalecam negocjowanie tych opłat do 0 zł rocznie 🙂 4. Wykorzystywanie kont do premii moneyback Banki prześcigają się w oferowaniu programów premiowych wynagradzających nas za to, że aktywnie korzystamy z ich usług. Małżeństwo daje nam możliwość zdublowania korzyści. Oddzielne rachunki dla żony i dla męża mogą dać dodatkowe kilkaset złotych rocznie pochodzące z premii moneyback. Tak jak pisałem – nas przekonały korzyści i aktualnie Gabi i ja posiadamy oddzielne rachunki w BZ WBK. Nie są to jednak nasze podstawowe konta bankowe. 5. Zaufanie Moją listę czynników ułatwiających podjęcie decyzji o tym, czy konto dla małżonków ma być wspólne, czy mają być to konta oddzielne, rozpocząłem delikatnie – od kryteriów “technicznych”. Ale teraz pora na kilka punktów, które związane są z emocjami 🙂 Poziom wzajemnego zaufania partnerów, to najczęstszy powód polaryzujący i zaostrzające dyskusję o wspólnym budżecie. Tu nie ma mądrych. Jest to taki sam dylemat, jak każde inna poważne wyzwanie w związku dwóch dorosłych osób. Trzeba się z nim zmierzyć i już. “Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz”. Tam, gdzie dwie strony mają rozbieżne stanowiska, tam w dyskusji pojawiają się emocjonalne argumenty, które mogą przybierać postać szantażu emocjonalnego: “Chcesz być moją żoną, ale nie godzisz się na wspólne konto?”, “Jak mam Ci mężu ufać, skoro Ty nie chcesz mi zaufać?”. Brawo… Moim zdaniem znacznie łatwiej jest podjąć decyzję, jeśli kryterium wzajemnego zaufania pozostawi się na koniec rozważań. Najpierw warto sprawdzić, czy inne merytoryczne powody nie wskazują na to, że lepiej posiadać oddzielne rachunki. Wtedy dyskusja nie będzie się zaczynała od trudnej kwestii wzajemnego zaufania. Wydaje mi się również, że warto od początku rozdzielać w rozmowie kwestie ogólnego zaufania do drugiej osoby od higieny w zakresie finansów. Jeśli jedna ze stron nie jest przekonana co do sensowności posiadania wspólnego konta, to warto posiadać oddzielne rachunki, ale także uzgodnić zasady, na jakich opłacane będą wszystkie wspólne wydatki. Piszę o tym w dalszej części… 6. Poziom luzu Nie wiedziałem do końca jak nazwać to kryterium 🙂 Poza zaufaniem opisanym w powyższym punkcie, jest jeszcze kwestia tego, na ile wzajemnie potraficie tolerować wydatki swojego życiowego partnera. Czy łatwo Ci facecie zaakceptować zakup piętnastej torebki? Czy żonie puszczają nerwy, gdy widzi kolejne wydatki na kręgle z kumplami lub zakup “zbędnego” gadżetu? Sami sobie musicie uczciwie odpowiedzieć czy zaglądacie sobie do kieszeni i czy istnieje prawdopodobieństwo, że będziecie sobie wypominać wydatki. Nina w swoim mailu wspomniała o tym, że nie chce się tłumaczyć drugiej stronie ze swoich wydatków. Jeśli masz rzeczywiście podejrzenie, że może to mieć miejsce, to chyba lepiej żebyście posiadali oddzielne konta. Przy braku luzu i umiejętności zdystansowania się do wydatków partnera, oddzielne konta są wskazane także dla własnego dobrego samopoczucia. Po co się denerwować? 😉 Z drugiej strony dosyć powszechne jest także stanowisko (co mnie cieszy), że “nie po to się żeniliśmy żeby ukrywać przed sobą wydatki” i że naturalną konsekwencją wspólnoty małżeńskiej jest wspólne decydowanie o tym na co przeznaczane powinny być zarobione pieniądze. I nawet, jeśli druga strona nie jest zainteresowana kosztami, to nie stanowi to usprawiedliwienia dla samodzielnego szastania pieniędzmi przez pierwszą ze stron. 7. Różnice w wysokości wynagrodzenia Jedną z kości niezgody w związkach, co do sposobu przeznaczenia przynoszonych do domu pieniędzy, mogą być dysproporcje w wysokości wynagrodzenia małżonków. I nawet, jeśli na początku zarabiacie podobnie, to po jakimś czasie mogą się pojawić rozbieżności, np. jeśli jedna z osób zdecyduje się pozostać w domu na urlopie wychowawczym lub całkowicie porzuci pracę zawodową. I tu znowu można zauważyć dwa końce kija. Z jednej strony “strona zarabiająca” może wykorzystywać swoją dominującą pozycję finansową i wydzielać pieniądze tej “niepracującej” osobie lub prowadzić terror emocjonalny i wypominać każdy wydatek. Z drugiej strony, nawet jeśli nic opisanego powyżej nie ma miejsca, to po prostu “strona niepracująca” może czuć się niekomfortowo, że nie dokłada pieniędzy do budżetu domowego i sama stać się przesadnie oszczędna, stracić poczucie własnej wartości itp. Nie ma tu jednej dobrej recepty, ale oddzielne rachunki – z jasno określonymi zasadami ich zasilania (także w sytuacji, gdy jedna z osób nie zarabia), mogą pomóc w rozwiązaniu tego problemu. 8. Dopasowanie charakterów od strony dyscypliny finansowej Kolejne kryterium, to próba odpowiedzi na pytanie “na ile jesteście do siebie podobni w Waszym podejściu do pieniędzy?”. Jeśli zachowujecie się podobnie, czy to pod względem oszczędzania, czy wydawania pieniędzy, i dodatkowo nawzajem akceptujecie swój sposób działania, to nic nie stoi na przeszkodzie do posiadania wspólnego konta. Jeśli jednak nie akceptujesz zachowań Partnera, coś Cię irytuje w sposobie, w jaki on traktuje pieniądze i jednocześnie pomimo rozmów nie potraficie się “dopasować”, to jest to przesłanka do posiadania oddzielnych rachunków bankowych. 9. Złe nawyki finansowe Powyższa cecha Twojego partnera (lub Twoja) może się przejawiać także dużo drastyczniej. Przykłady tutaj mogę mnożyć, bo pojawiają się one często w korespondencji, którą otrzymuję: “Nie potrafię się powstrzymać i jeśli tylko mam na niewykorzystany limit na karcie kredytowej, to coś kupuję.” “Moja żona wyciąga z bankomatu po 100 zł. Nieważne czy na koncie jest 200 zł czy 1000 zł – wyciąga i wydaje.” “Oszczędzam, ale nie mam do siebie zaufania. Jak mam chronić pieniądze przed sobą samym? Gdy tylko uzbieram 4-cyfrową kwotę, to na coś wydaję.” Jeśli jedna osoba w związku ma tego typu złe nawyki finansowe, to nic dobrego nie przyjdzie z posiadania wspólnego rachunku. Pomijając ewentualną terapię, zdecydowanie warto rozważyć wprowadzenie “reglamentacji” gotówki 🙂 10. Długi sprzed związku Jest jeszcze jedna sytuacja, w której ja zalecam posiadanie oddzielnych rachunków bankowych, a nawet rozważenie podpisania intercyzy – wtedy, gdy jedna z osób wchodzących do związku “wciąga” do niego swoje wcześniejsze długi. Nawet jeśli zdecydujecie się na ich wspólną spłatę, to warto dwa razy zastanowić się nad tym, czy bezpieczniejsze dla Was nie jest posiadanie rozdzielności majątkowej. W przypadku problemów ze spłatą, lepiej żeby windykatorzy nie mieli możliwości wejścia na majątek drugiej osoby lub po prostu majątek wspólny. Ale nie dotyczy to tylko windykatorów. Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, to długi nie wzięły się znikąd. Spłacanie cudzych zobowiązań nie powinno stawać się domyślnie obowiązkiem osoby, wchodzącej jako “czysta” do związku. Można mieć dobrą wolę i chęć współdziałania w rozwiązaniu problemów finansowych, ale jednocześnie dbać o to, by druga strona zbyt łatwo nie uznała, że problem został automatycznie rozwiązany. Długi są czasami jak choroba. Uporanie się z objawami nie musi być tożsame z wyeliminowaniem prawdziwej przyczyny. Jak kontrolować domowy budżet przy osobnych kontach? Jedną z obiekcji pojawiających się w dyskusjach dotyczących oddzielnych kont jest trudniejsze zarządzanie budżetem domowym. Moim zdaniem nie jest to jednak argument istotny. Można planować i realizować budżet domowy także nie wiedząc dokładnie na co partner wydaje pieniądze. Po prostu trzeba sobie uświadomić, że istnieją takie kategorie kosztów jak “Fanaberie Pawła” i “Rozrywka Kasi”, na które co miesiąc przeznaczana jest konkretna kwota. Kasia nie musi wiedzieć na co Paweł wydał pieniądze i odwrotnie – o ile wspólnie zdecydowali, że właśnie taki model zarządzania funduszami jest dla nich najlepszy. Jak zorganizować oddzielne konta? Jeśli rodzina decyduje się na wspólne konto, to sytuacja jest prosta i nie będę jej rozwijał 🙂 Dylematy pojawiają się wtedy, gdy kryteria merytoryczne i emocjonalne przemawiają za posiadaniem oddzielnych rachunków. Ile ich posiadać? Jak je zorganizować w taki sposób, aby nie było problemów z opłacaniem wspólnych zobowiązań? Najbardziej typowy model wygląda następująco: Indywidualne konto ROR dla niej – na to konto wpływa jej wynagrodzenie i ona samodzielnie nim dysponuje pokrywając “swoje” wydatki. Indywidualne konto ROR dla niego – jak wyżej, ale w wersji męskiej 🙂 Wspólne konto ROR – do tego rachunku mają dostęp obydwoje i to z niego finansowane są wszystkie wspólne zakupy i zobowiązania – opłaty, zakupy jedzenia, transport itp. Wspólne konta oszczędnościowe i lokaty – przeznaczone na oszczędzanie na wspólne cele: ubezpieczenie auta, zakup nowego auta, wakacje, remont mieszkania, ślub i wesele (o ile jeszcze go nie było), fundusze dla dzieci, a także na inne cele. Takie konta służyć mogą także do tworzenia wspólnego funduszu wydatków nieregularnych oraz budowy finansowej poduszki bezpieczeństwa – jeśli jeszcze jej nie posiadacie. Indywidualne konto emerytalne dla niej – to może być zarówno jedno konto IKE/IKZE, jak i więcej kont, a także rachunki inwestycyjne. Indywidualne konto emerytalne dla niego – jak wyżej, ale w wersji męskiej. Oczywiście powyższy scenariusz to tylko jeden z możliwych wariantów. Spełnia on jeden podstawowy cel: zapewnia niezależność finansów bez możliwości podglądania na co “puszcza” pieniądze partner w związku. A przy okazji daje pewien margines bezpieczeństwa: w awaryjnych sytuacjach, przy niskim stanie indywidualnego konta, małżonkowie mogą się w uzasadnionych przypadkach posiłkować pieniędzmi z konta wspólnego. Dlatego warto posiadać kartę debetową nie tylko do swojego indywidualnego konta, ale także do konta wspólnego (tu wydane powinny być dwie karty dla dwóch współwłaścicieli). Możecie zapytać: “a co z kartami kredytowymi?”. My aktualnie nie posiadamy kart kredytowych i w sumie cenię sobie to, że nie muszę myśleć o tym, kiedy wypada termin ich spłaty. Gdybym jednak miał coś zasugerować, to proponowałbym otworzenie kart przy rachunku wspólnym – ze względu na wygodę późniejszej spłaty zadłużenia na takich kartach. No ale oczywiście warto zerknąć na listę powyższych kryteriów i zastanowić się czy danie takiego “łatwo dostępnego kredytu” w ręce swoje i partnera, rzeczywiście jest dobrym pomysłem. Ile wpłacać na wspólne konto? Napisałem, że pensja powinna wpływać na oddzielne konta. Jak zatem zdecydować ile pieniędzy będzie potrzebne na koncie wspólnym? Do wyliczenia kwoty przeznaczonej na pokrycie comiesięcznych wspólnych wydatków polecam metodę opisaną w artykule “Prosty budżet domowy”. I gdy będziemy już znać kwotę, trzeba zdecydować po prostu ile pieniędzy każdy z partnerów powinien wpłacić na konto wspólne na początku każdego miesiąca. Tu zasadniczo można mieć dwa podejścia: po równo, albo proporcjonalnie do wysokości zarobków. Załóżmy, że na pokrycie wszystkich wspólnych kosztów potrzeba Wam co miesiąc 2000 zł. Jeśli zarabiacie podobne kwoty, to uzasadniona jest “zrzutka” po połowie, czyli każde z Was przelewa po 1000 zł. Jeśli jednak Wasze wynagrodzenia różnią się wysokością, np. on zarabia 2500 zł, a ona zarabia 4000 zł ;-), to uzasadnione wydaje się byście do wspólnego budżetu dokładali się proporcjonalnie do Waszych zarobków. Policzmy, jak mogłoby to wyglądać: Łącznie zarabiają 2500 zł + 4000 zł = 6500 zł Ona zarabia 4000 zł / 6500 zł = 61,5% kwoty łącznych przychodów On zarabia 2500 zł / 6500 zł = 38,5% kwoty łącznych przychodów Przy przyjętej metodzie obydwoje powinni mieć powyższy udział procentowy w “zrzutce” na wspólne wydatki, a więc: Budżet na wydatki wspólne to 2000 zł Ona powinna wpłacić na 61,5% * 2000 zł = 1230 zł On powinien wpłacić 38,5% * 2000 zł = 770 zł W podobnych proporcjach można byłoby zasilać konta oszczędnościowe. Co do zasilania rachunków czy funduszy, które służą oszczędzaniu na emeryturę – pozostawiam to do Waszej decyzji. Można to realizować indywidualnie lub przyjąć zasadę proporcjonalności wpłat. I teraz wyobraźmy sobie, że jedna z tych osób przestaje zarabiać. Kto w całości finansuje wydatki wspólne? No ta osoba, która zarabia. Oczywiście pojawia się wtedy kolejny problem: a co z wydatkami indywidualnymi, które dotychczas miała (i nadal ma) strona niezarabiająca? Spróbujcie odpowiedzieć sobie sami w komentarzach 🙂 Każda decyzja ma swoje konsekwencje i jest potencjalnie mieczem obosiecznym. Nie ma jednego dobrego rozwiązania Jeśli doszliście aż tutaj, to pewnie wyrobiliście już sobie jakieś zdanie na temat tego, co napisałem powyżej. Może jesteście zwolennikami rachunku wspólnego, bo uważacie że małżeństwo buduje się na zaufaniu, a może cenicie swoją niezależność i nie akceptujecie wypominania Wam wydatków – tym bardziej w małżeństwie. Przejaskrawiam, ale chcę Wam uzmysłowić, że nie ma jednego dobrego rozwiązania. Chcę też podkreślić, że podjęcie decyzji, np. o posiadaniu wspólnego rachunku na początku związku, nie determinuje, że tak ma być na zawsze. Na pewno nie warto, aby sprawy finansowe zatruwały Wasze życie i rzutowały na Wasz związek. Jeśli sposób wydawania pieniędzy jest tą kością niezgody, to lepiej rozwiązać ten problem poprzez uniezależnienie Waszych “portfeli”. Ale zawsze powinna to być wspólna decyzja, za wzajemną akceptacją i zrozumieniem jej powodów – a nie narzucanie swojej woli drugiej stronie. Dlaczego Szafrańscy mają wspólne konto? Obiecałem Wam, że na koniec wyjaśnię dlaczego Gabi i ja posiadamy wspólne konta. Trochę tak jest z powodów “historycznych”: wspólne konto wydawało nam się czymś naturalnym na początku naszego związku i po prostu do dzisiaj brak jest dostatecznych powodów, byśmy mieli to zmienić 🙂 Mamy do siebie zaufanie, obydwoje umiejętnie korzystamy z pieniędzy, dobrze dopasowaliśmy się od strony finansowej, mamy podobne priorytety, zazwyczaj akceptujemy i wzajemnie szanujemy nasze decyzje zakupowe, jest to dla nas wygodne i cenimy sobie to, że uzupełnianie środków na koncie następuje w jednym miejscu. W tym ostatnim punkcie mocno zamieszała nam promocja BZ WBK (posiadamy tam oddzielne konta) i sam się czasami zastanawiam, czy dodatkowe 100 zł miesięcznie, to gra warta zachodu 😉 Ostatnim argumentem przemawiającym za wspólnymi zasobami jest też fakt, że to głównie ja zarządzam domowym budżetem i jestem “mózgiem” operacji finansowych. Ale tu również próbujemy powoli równoważyć “siły” i Gabi wdraża się w coraz większym stopniu w domowe finanse. I to tyle na dzisiaj. Krótko nie było 😉 Ciekawy jestem co na ten temat myślicie i czy znacie jeszcze jakieś inne kryteria, które mogą pomóc osobom wstępującym na wspólną drogę życia, w podjęciu najlepszej dla nich decyzji odnośnie dostępu do pieniędzy. Miłego dnia! Zdjęcie: © doomu –
Odpowiedzi Misiekq1 odpowiedział(a) o 16:13 Sex para 5 0 Malinka_aa odpowiedział(a) o 12:01: xd ale nie zboczone ale dzięki z a pomysł pozdro blocked odpowiedział(a) o 23:07 chocolate_black&white 5 0 Malinka_aa odpowiedział(a) o 12:01: Dzięki Uważasz, że ktoś się myli? lub
wspolne konto z chlopakiem